Belgia zmienia filozofię karania. Nowy Kodeks karny od 1 września 2026 roku.

B

Po niemal 160 latach Belgia żegna się z Kodeksem karnym pochodzącym z 1867 roku. Od 1 września 2026 roku zacznie obowiązywać nowy akt prawny, który ma być nie tylko bardziej przejrzysty i dostosowany do współczesnych realiów, lecz przede wszystkim oparty na zupełnie innym spojrzeniu na sens kary. Więzienie nie ma już stanowić pierwszej i oczywistej odpowiedzi państwa na przestępstwo. Ma być rozwiązaniem ostatecznym, stosowanym wtedy, gdy inne środki nie pozwalają osiągnąć celów kary.

To jedna z najważniejszych reform belgijskiego prawa karnego od dziesięcioleci. Jej przygotowanie zajęło około dziesięciu lat. Nowy Kodeks porządkuje przepisy, które przez lata były wielokrotnie zmieniane i uzupełniane, wskutek czego tworzyły coraz mniej czytelną konstrukcję. Reforma nie ogranicza się jednak do uporządkowania języka i numeracji artykułów. Zmienia również sposób myślenia o odpowiedzialności karnej, osobie sprawcy, sytuacji ofiary oraz interesie społeczeństwa.

Kodeks napisany od nowa

Dotychczasowy belgijski Kodeks karny powstał w czasach Napoleona III. Mimo licznych nowelizacji jego struktura oraz język coraz wyraźniej odbiegały od współczesnych realiów. Najważniejsze zasady prawa karnego często trzeba było odnajdywać nie w samym Kodeksie, lecz w orzecznictwie sądów lub opracowaniach doktryny.

Nowy Kodeks składa się z dwóch ksiąg. Pierwsza zawiera ogólne zasady odpowiedzialności karnej, natomiast druga opisuje poszczególne czyny zabronione i przypisane do nich sankcje. Każdy z 691 artykułów otrzymał tytuł wskazujący jego przedmiot. Ma to ułatwić korzystanie z przepisów nie tylko prawnikom, lecz także osobom, których postępowanie karne bezpośrednio dotyczy.

Do Kodeksu włączono również zasady wypracowane wcześniej przez orzecznictwo. Przykładem jest stan wyższej konieczności, czyli sytuacja, w której ktoś narusza prawo, aby ochronić dobro o większej wartości. Może to być chociażby przejechanie na czerwonym świetle w celu umożliwienia przejazdu karetce. Dotychczas była to przede wszystkim konstrukcja wynikająca z ogólnych zasad prawa. Od września znajdzie wyraźną podstawę w samym Kodeksie.

Kara ma mieć sens, a nie być jedynie odpłatą

Jedną z najważniejszych zmian przynosi artykuł 27, określający cele kary. Sąd, wymierzając sankcję, powinien brać pod uwagę cztery zasadnicze cele:

  1. wyrażenie społecznej dezaprobaty wobec naruszenia prawa;
  2. przywrócenie równowagi społecznej i naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem;
  3. rehabilitację sprawcy i jego ponowne włączenie do społeczeństwa;
  4. ochronę społeczeństwa.

Takie ujęcie oznacza odejście od postrzegania kary wyłącznie jako dolegliwości, którą należy nałożyć na sprawcę. Sąd ma oceniać, jaka sankcja rzeczywiście może zapobiec ponownemu popełnieniu przestępstwa, skłonić sprawcę do przyjęcia odpowiedzialności, uwzględnić sytuację ofiary i jednocześnie służyć bezpieczeństwu społecznemu.

W tym podejściu ważne miejsce zajmuje sprawiedliwość naprawcza. Nie sprowadza się ona do łagodnego potraktowania sprawcy. Przeciwnie — może wymagać od niego skonfrontowania się z konsekwencjami własnego czynu, dostrzeżenia krzywdy ofiary i podjęcia działań zmierzających do jej naprawienia. W niektórych przypadkach taka konfrontacja może być dla sprawcy bardziej wymagająca niż bierne odbycie kary.

Proporcjonalność i skutki dla rodziny

Nowy Kodeks nakazuje sądowi zachowanie właściwej proporcji między wagą czynu a wymierzoną karą. Jednocześnie wymaga uwzględnienia niepożądanych skutków sankcji dla osoby skazanej, jej bliskich i całego społeczeństwa.

Nie chodzi o uwolnienie sprawcy od odpowiedzialności, lecz o wybór kary, która nie doprowadzi do szkód nieproporcjonalnych do popełnionego czynu. Zakaz prowadzenia pojazdów może na przykład spowodować utratę pracy przez osobę, która utrzymuje rodzinę. Bardzo wysoka grzywna nałożona na osobę ubogą może uderzyć nie tylko w nią, ale również w jej dzieci. Sąd powinien zatem rozważyć, czy konkretna sankcja rzeczywiście realizuje cele kary, czy jedynie wywołuje kolejne problemy społeczne.

To szczególnie istotne z perspektywy rodzin. Skutki wyroku rzadko ograniczają się do osoby skazanej. Kara pozbawienia wolności, utrata zatrudnienia lub dotkliwa grzywna mogą zmienić sytuację materialną i emocjonalną całego gospodarstwa domowego. Nowe przepisy wyraźnie nakazują dostrzegać również ten szerszy kontekst.

Więzienie jako ostateczność

Najbardziej symboliczna zmiana dotyczy miejsca kary pozbawienia wolności w systemie. Nowy Kodeks uznaje ją za ultima ratio — środek ostateczny. Więzienie powinno zostać orzeczone dopiero wtedy, gdy celów kary nie da się osiągnąć za pomocą innych sankcji lub środków przewidzianych przez prawo, takich jak kara pracy, kara probacyjna czy grzywna.

Nie oznacza to rezygnacji z więzienia w przypadkach poważnych przestępstw ani pomniejszania znaczenia ochrony społeczeństwa. Reforma wychodzi jednak z założenia, że dłuższa izolacja nie zawsze lepiej zapobiega recydywie. Ochrona społeczeństwa wymaga skutecznej odpowiedzi, a nie automatycznie najsurowszej z dostępnych kar. W niektórych przypadkach wcześniejsze zwolnienie połączone z kontrolą i odpowiednim wsparciem może przynieść lepszy efekt niż odbycie całej kary i opuszczenie zakładu karnego bez żadnych warunków.

Osiem poziomów kar zamiast dawnego podziału

Reforma znosi tradycyjny podział czynów na wykroczenia, występki i zbrodnie, wywodzący się jeszcze z systemu napoleońskiego. Nowy Kodeks posługuje się ogólnym pojęciem czynu zabronionego i wprowadza osiem poziomów kar — od najłagodniejszego poziomu 1 do najsurowszego poziomu 8.

Na poziomie 1 nie przewidziano kary pozbawienia wolności. Dopiero od poziomu 2 możliwe jest jej orzeczenie, przy czym minimalny wymiar wynosi sześć miesięcy. Najpoważniejsze czyny są przypisane do poziomów 7 i 8, a poziom 8 obejmuje karę dożywotniego pozbawienia wolności. Jeżeli sąd stwierdzi okoliczności łagodzące, może sięgnąć po sankcję należącą do niższego poziomu.

Nowa skala ma uczynić system bardziej spójnym i zrozumiałym. Pozwala od razu ocenić wagę danego czynu oraz zakres sankcji, którymi dysponuje sąd, bez konieczności poruszania się między dawnymi kategoriami i wyjątkami.

Nowe nazwy i nowe przestępstwa

Kodeks unowocześnia także język prawa. Zamiast „umyślnego zadawania ciosów i powodowania obrażeń” posługuje się pojęciem aktów przemocy. Nieumyślne spowodowanie obrażeń zostało ujęte jako naruszenie integralności wynikające z poważnego braku ostrożności lub przezorności. Zmieniono również definicję wandalizmu, obejmując nią niszczenie, uszkadzanie i czynienie cudzej rzeczy niezdatną do użytku, a także wykonywanie graffiti bez zezwolenia.

W Kodeksie pojawiają się ponadto czyny odpowiadające współczesnym zagrożeniom. Należy do nich ekobójstwo, czyli spowodowanie poważnych, rozległych i długotrwałych szkód w środowisku. Penalizowane będą również m.in. nakłanianie do samobójstwa oraz oszustwa dotyczące subsydiów.

Reforma, której znaczenie pokaże praktyka

Nowy belgijski Kodeks karny jest czymś więcej niż techniczną aktualizacją przepisów. Wyznacza kierunek, w którym kara ma być proporcjonalna, zrozumiała i skuteczna, a pozbawienie wolności — stosowane dopiero wówczas, gdy inne rozwiązania okazują się niewystarczające.

O rzeczywistym powodzeniu reformy zdecyduje jednak praktyka sądów, prokuratury, służb penitencjarnych i instytucji odpowiedzialnych za wykonywanie kar alternatywnych. Sama zmiana przepisów nie wystarczy, jeśli nie będą jej towarzyszyć odpowiednie środki organizacyjne i finansowe. Już dziś można jednak powiedzieć, że 1 września 2026 roku belgijskie prawo karne otworzy nowy rozdział — oparty nie tylko na pytaniu, jak ukarać sprawcę, lecz także po co go karać i jaki rezultat ma ta kara przynieść ofierze, społeczeństwu oraz samemu sprawcy.

o autorze

Agnieszka Sità

 

Agnieszka Maria Sità

Jedna sprawa rzadko oznacza jeden problem prawny.

Rozwód może oznaczać konieczność sprzedaży domu. Spadek w Belgii – uregulowania nieruchomości w Polsce. Zakup mieszkania – zabezpieczenia wkładu jednego z partnerów. A konflikt rodzinny może w jednej chwili stać się sprawą międzynarodową dotyczącą praw dziecka.

Właśnie tak pracuję: nie od dokumentu do dokumentu, ale od sytuacji do rozwiązania.

Jestem prawnikiem (ULB) oraz akredytowanym mediatorem rodzinnym i spadkowym. Specjalizuję się w sprawach rodzinnych, prawach dziecka, spadkach, nieruchomościach oraz sprawach transgranicznych – przede wszystkim pomiędzy Belgią a Polską.

Moje kwalifikacje mediatora rodzinnego i spadkowego zdobyłam w ramach AVOCATS.BE. Jestem mediatorem wpisanym na listę Federalnej Komisji Mediacji oraz mediatorem międzynarodowym w sprawach uprowadzenia rodzicielskiego dzieci, wpisanym na listę przy belgijskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Jako tłumacz i tłumacz ustny przysięgły jestem wpisana do krajowego rejestru prowadzonego przez belgijskie Ministerstwo Sprawiedliwości.

Moje wykształcenie uzupełniają psychotraumatologia kliniczna i wiktymologia (Université Paris V i Centre de Psychotraumatologie Montoyer) oraz prawo cudzoziemców (ULB/ADDE).

Nie wszystko robię sama. I właśnie na tym polega mój sposób pracy.

Współpracuję obecnie z dwiema kancelariami notarialnymi w Belgii oraz agencją nieruchomości, a w sprawach wymagających innych kompetencji – z odpowiednimi specjalistami.

Klient nie musi więc sam zastanawiać się, czy jego problem jest „dla notariusza”, „dla mediatora”, „dla prawnika”, czy wymaga jeszcze innego rozwiązania.

Najpierw patrzymy na całą sprawę. Potem wybieramy właściwą drogę.

W 2019 roku założyłam TRAMPOLINA ASBL właśnie z taką myślą: aby pomoc prawna nie kończyła się na odpowiedzi „proszę zwrócić się gdzie indziej”.

Pracuję w języku polskim, francuskim, angielskim, włoskim i niderlandzkim.

Nie wiesz, od czego zacząć? Zacznij od konsultacji. Zapraszam do konatktu : E-mail: mediator@trampolina.be