Wspólny zakup domu lub mieszkania nie zawsze oznacza, że obie osoby wnoszą tyle samo. Jeden z partnerów może dysponować większymi oszczędnościami, otrzymać darowiznę od rodziców albo przeznaczyć na zakup środki ze sprzedaży wcześniejszej nieruchomości. Drugi może natomiast wnieść mniejszy wkład własny, choć później oboje będą w równym stopniu spłacać kredyt.
Sama różnica wkładów nie stanowi przeszkody we wspólnym zakupie. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy partnerzy nie ustalą, jakie skutki ma wywoływać. Dopóki związek trwa i wszystko układa się dobrze, kwestia ta może wydawać się drugorzędna. Nabiera jednak zasadniczego znaczenia w razie rozstania, sprzedaży domu albo śmierci jednego z właścicieli.
Dlatego o zabezpieczeniu wniesionych środków warto pomyśleć przed podpisaniem aktu zakupu. W prawie belgijskim można zasadniczo rozważyć dwa rozwiązania: ustalenie nierównych udziałów we własności albo zakup po połowie połączony z pisemnym uznaniem długu.
Udział we własności zgodny z wysokością wkładu
Pierwsza możliwość polega na wpisaniu do aktu notarialnego różnych udziałów. Jeżeli jedna osoba finansuje 70% zakupu, a druga 30%, mogą zostać właścicielami właśnie w takich proporcjach.
Takie rozwiązanie jest przejrzyste: udział każdej osoby od początku odpowiada jej zaangażowaniu finansowemu. Przy późniejszej sprzedaży nieruchomości cena pozostała po rozliczeniu kredytu i kosztów jest co do zasady dzielona zgodnie z udziałami. Również udział każdego współwłaściciela w wartości domu może podążać za wzrostem lub spadkiem cen na rynku.
Nie zawsze będzie to jednak wariant najlepiej odpowiadający wspólnemu projektowi życiowemu. Nierówne udziały nie dotyczą wyłącznie pieniędzy wniesionych w dniu zakupu. Określają zakres prawa własności jako takiego, a więc mogą wpływać również na późniejsze rozliczenia, obowiązki związane z nieruchomością oraz sytuację spadkobierców. Dodatkowo po kilku latach początkowa proporcja może przestać odpowiadać rzeczywistemu zaangażowaniu stron, zwłaszcza jeśli raty kredytu, remonty i większe wydatki były następnie finansowane inaczej.
Przed wyborem podziału 70/30 czy 60/40 trzeba więc ustalić nie tylko, kto ile wpłaca na początku, ale także:
- kto i w jakiej części będzie spłacał kredyt;
- jak będą finansowane remonty i nakłady zwiększające wartość domu;
- w jaki sposób strony chcą dzielić zysk lub stratę przy sprzedaży;
- co ma się wydarzyć w razie rozstania albo śmierci jednego z partnerów.
Własność po połowie i uznanie długu
Wiele par chce, aby dom należał do nich po połowie, mimo że wkłady własne nie są równe. W takim przypadku można oddzielić dwie kwestie: udziały w nieruchomości ustalić na poziomie 50/50, a większy wkład jednej osoby zabezpieczyć poprzez pisemne uznanie długu, po francusku reconnaissance de dette.
W takim układzie oboje partnerzy pozostają równoprawnymi współwłaścicielami, ale osoba, która wniosła więcej własnych środków, uzyskuje odpowiednio określoną wierzytelność wobec drugiej. Dokument powinien wskazywać, kiedy i na jakich zasadach nastąpi rozliczenie — na przykład przy sprzedaży nieruchomości, zakończeniu wspólnego życia, wykupieniu udziału jednego z partnerów lub w razie śmierci.
Nie należy jednak automatycznie zakładać, że kwota długu zawsze odpowiada całej różnicy pomiędzy wpłatami. Wysokość wierzytelności musi być obliczona w powiązaniu z udziałami nabywanymi przez każdą ze stron, sposobem finansowania ceny i spłatą kredytu. Dlatego samodzielnie zapisane zdanie, że jedna osoba „wniosła więcej”, może okazać się niewystarczające.
Jak obliczyć przyszłe rozliczenie?
Partnerzy mogą wybrać różne mechanizmy. Dokument może przewidywać:
- zwrot określonej kwoty nominalnej;
- zwrot kwoty powiększonej zgodnie z ustaloną indeksacją;
- rozliczenie uwzględniające wzrost albo spadek wartości nieruchomości.
Każda z tych metod prowadzi do innego rezultatu. Jeżeli po kilkunastu latach dom znacznie zyska na wartości, zwrot wyłącznie nominalnej kwoty ochroni większy wkład tylko częściowo. Z kolei powiązanie wierzytelności z wartością nieruchomości pozwala uczestniczyć w zmianie jej ceny, ale wymaga bardzo precyzyjnego określenia sposobu wyceny i obliczeń. Trzeba również przewidzieć sytuację odwrotną: spadek wartości domu albo sprzedaż za kwotę niewystarczającą do odzyskania wszystkich zainwestowanych pieniędzy.
Nie istnieje więc jeden wzór odpowiedni dla każdej pary. Innego zabezpieczenia może potrzebować osoba, która otrzymała od rodziców 100 000 euro z przeznaczeniem na zakup domu, a innego partner, który chwilowo wnosi większą kwotę, lecz druga osoba będzie następnie spłacać większą część kredytu.
Kiedy uznanie długu jest szczególnie przydatne?
Takie rozwiązanie warto rozważyć zwłaszcza wtedy, gdy jedna z osób:
- przeznacza na zakup znaczną część osobistych oszczędności;
- otrzymuje darowiznę lub pomoc finansową od rodziny;
- inwestuje środki ze sprzedaży nieruchomości należącej wcześniej wyłącznie do niej;
- pokrywa większą część ceny albo kosztów nabycia, mimo że własność ma zostać podzielona po połowie.
Bez odpowiedniego dokumentu partnerzy mogą po latach zupełnie inaczej pamiętać
ustalenia. Sam przelew bankowy potwierdza przepływ pieniędzy, ale nie zawsze rozstrzyga, czy była to pożyczka, darowizna, wkład podlegający zwrotowi czy świadome finansowanie wspólnego majątku bez obowiązku późniejszego rozliczenia.
Co powinno znaleźć się w porozumieniu?
Dobrze przygotowany dokument powinien jasno określać:
- kwoty wniesione przez każdą ze stron oraz ich pochodzenie;
- wysokość uznawanego długu i sposób jego obliczenia;
- moment, w którym wierzytelność staje się wymagalna;
- zasady indeksacji albo powiązania rozliczenia z wartością nieruchomości;
- wpływ późniejszych spłat kredytu, remontów i innych nakładów;
- sposób postępowania w razie sprzedaży, rozstania, wykupu udziału lub śmierci;
- ewentualne zabezpieczenie spłaty oraz konsekwencje braku zapłaty.
Trzeba także sprawdzić, czy przyjęte rozwiązanie jest spójne z aktem zakupu, kredytem hipotecznym, statusem związku, ustrojem majątkowym małżeńskim, testamentem i planowaniem spadkowym. Inna będzie sytuacja małżonków, inna osób pozostających w legalnej kohabitacji, a jeszcze inna partnerów mieszkających razem bez formalizacji związku.
Rozmowa o pieniądzach nie jest brakiem zaufania
Zakup wspólnego domu jest zwykle decyzją podejmowaną z myślą o przyszłości. Właśnie dlatego warto spokojnie omówić również scenariusze, których nikt nie planuje. Jasne zasady nie oznaczają braku zaufania. Chronią obie osoby i zmniejszają ryzyko, że w trudnym momencie konflikt finansowy nałoży się na emocje związane z rozstaniem lub śmiercią partnera.
Najważniejsze jest to, aby nie pozostawiać nierównych wkładów w sferze ustnych obietnic. Zarówno udziały we własności, jak i uznanie długu mogą być dobrym rozwiązaniem, lecz powinny odpowiadać rzeczywistemu sposobowi finansowania i planom pary. Przed podpisaniem oferty lub aktu warto przedstawić notariuszowi wszystkie źródła finansowania i wspólnie ustalić, jaki mechanizm najpełniej zabezpieczy każdą ze stron.
Artykuł ma charakter ogólnoinformacyjny i odnosi się do zasad obowiązujących w Belgii według stanu na 30 lipca 2026 roku. Nie zastępuje indywidualnej porady prawnej ani notarialnej.
Agnieszka Maria Sità
Jedna sprawa rzadko oznacza jeden problem prawny.
Rozwód może oznaczać konieczność sprzedaży domu. Spadek w Belgii – uregulowania nieruchomości w Polsce. Zakup mieszkania – zabezpieczenia wkładu jednego z partnerów. A konflikt rodzinny może w jednej chwili stać się sprawą międzynarodową dotyczącą praw dziecka.
Właśnie tak pracuję: nie od dokumentu do dokumentu, ale od sytuacji do rozwiązania.
Jestem prawnikiem (ULB) oraz akredytowanym mediatorem rodzinnym i spadkowym. Specjalizuję się w sprawach rodzinnych, prawach dziecka, spadkach, nieruchomościach oraz sprawach transgranicznych – przede wszystkim pomiędzy Belgią a Polską.
Moje kwalifikacje mediatora rodzinnego i spadkowego zdobyłam w ramach AVOCATS.BE. Jestem mediatorem wpisanym na listę Federalnej Komisji Mediacji oraz mediatorem międzynarodowym w sprawach uprowadzenia rodzicielskiego dzieci, wpisanym na listę przy belgijskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Jako tłumacz i tłumacz ustny przysięgły jestem wpisana do krajowego rejestru prowadzonego przez belgijskie Ministerstwo Sprawiedliwości.
Moje wykształcenie uzupełniają psychotraumatologia kliniczna i wiktymologia (Université Paris V i Centre de Psychotraumatologie Montoyer) oraz prawo cudzoziemców (ULB/ADDE).
Nie wszystko robię sama. I właśnie na tym polega mój sposób pracy.
Współpracuję obecnie z dwiema kancelariami notarialnymi w Belgii oraz agencją nieruchomości, a w sprawach wymagających innych kompetencji – z odpowiednimi specjalistami.
Klient nie musi więc sam zastanawiać się, czy jego problem jest „dla notariusza”, „dla mediatora”, „dla prawnika”, czy wymaga jeszcze innego rozwiązania.
Najpierw patrzymy na całą sprawę. Potem wybieramy właściwą drogę.
W 2019 roku założyłam TRAMPOLINA ASBL właśnie z taką myślą: aby pomoc prawna nie kończyła się na odpowiedzi „proszę zwrócić się gdzie indziej”.
Pracuję w języku polskim, francuskim, angielskim, włoskim i niderlandzkim.
Nie wiesz, od czego zacząć? Zacznij od konsultacji. Zapraszam do konatktu : E-mail: mediator@trampolina.be
