Jak działa osoba stosująca przemoc?

J

No cóż, tyle dzieje się na pierwszym planie, a jeszcze więcej w głębi.
Heinrich Böll, „Utracona cześć Katarzyny Blum albo:
Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić”

Dlaczego kobiety nie rezygnują ze związków, w których są krzywdzone? Takie pytanie nasuwa się nie tylko osobom postronnym, świadkom przemocy w bliskich relacjach, ale również osobom pracującym w systemie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Niejednokrotnie – mniej lub bardziej świadomie – ofiarę przemocy obarczamy odpowiedzialnością za niepodejmowanie racjonalnej i naszym zdaniem jedynej słusznej decyzji o rozstaniu. Warto zmienić perspektywę patrzenia na ten poważny problem poprzez przyjrzenie się, jak dochodzi do ukształtowania się i podtrzymywania tego typu relacji. Być może poszukanie odpowiedzi na pytanie: co takiego robi osoba stosująca przemoc, że osoba jej doświadczająca traci w pewnym momencie instynkt samozachowawczy i zdolność do samoobrony, przybliży nas do rozumienia mechanizmów warunkujących pozostawanie w niszczących związkach.

Istota uzyskiwania przemocowej kontroli nad drugą osobą

Problemy w bliskich relacjach przeważnie nie pojawiają się od razu. Kiedy kobieta i mężczyzna stają się parą, w ich życiu następuje zwykle jakiś okres wzajemnej fascynacji sobą i dobrego porozumienia. Osoba, która w późniejszym czasie stanie się agresorem, na początku stara się przedstawić siebie z jak najlepszej strony, czasami wręcz udając kogoś innego. Oczarowuje, uwodzi, reaguje adekwatnie na potrzeby swojej partnerki, aby ją do siebie przekonać. Jednym z przykładów tego typu działań są wyznania miłości padające na bardzo wczesnym etapie związku. Dla osoby ufnej, zaangażowanej, spragnionej ciepła i akceptacji, takie wyznania są niezwykle ważne, ale jednocześnie bardzo przywiązujące do osoby, która je złożyła. Zapewnienia o potrzebie stworzenia rodziny właśnie z tą osobą, deklaracje typu: „Chcę, abyś została matką moich dzieci”, czynią ofiary bezwolnymi wobec oczekiwań partnera.

Od klientek, z którymi pracuję, słyszę niejednokrotnie, że niektórzy sprawcy na początku znajomości opowiadali nieprawdziwe – jak się później okazało – historie o swoim nieszczęśliwym dzieciństwie, trudnej sytuacji rodzinnej po to, aby wzbudzić wobec siebie współczucie, które często uruchamia w ofierze poczucie misji: wierzy ona, że ten związek może stać się lekarstwem na rany z przeszłości.

Punktem kulminacyjnym w przeobrażeniu związku, przejściu z etapu uwodzenia do etapu, w którym pojawiają się pierwsze symptomy zachowań przemocowych, jest zazwyczaj moment zawarcia związku małżeńskiego, okres ciąży bądź narodziny dziecka. Można przypuszczać, że osoba stosująca przemoc czuje się wtedy pewniej, gdyż zyskuje określone więzy, z których osobie zależnej od niej nie będzie tak łatwo się wyzwolić. Wtedy w relacji pojawiają się pierwsze poważniejsze konflikty związane z wejściem w pełnienie nowych ról życiowych i podziałem związanych z nimi obowiązków, do chodzi do weryfikacji wzajemnych oczekiwań. Osoba stosująca przemoc lekceważy potrzeby partnerki i nie poszukuje rozwiązań trudnych sytuacji. Za wszystkie nieporozumienia obarcza odpowiedzialnością ofiarę.
Z perspektywy osoby stosującej przemoc nic nie jest jej przewinieniem. To powoduje, że kobiecie towarzyszy ciągłe uczucie przygnębienia i niepokoju; często w takich sytuacjach przyjmuje taktykę „starania się” jeszcze bardziej, tak aby następnym razem zadowolić partnera. Okazuje się jednak, że bez względu na to, co ona w sobie zmieni, nie wpływa to na odmienny styl reagowania partnera. On nie ujawnia własnych słabości, buduje wokół siebie mit doskonałości. Ofiara, dążąc do budowania szczęśliwej rodziny, dzieli się swoimi obawami, ujawnia pragnienia, powierza swoje sekrety, a tym samym daje mu władzę nad sobą. Pojawia się przestrzeń do nadużyć. Pierwszym krokiem jest kontrolowanie drugiej osoby.
Przemoc emocjonalna jest trudna do uchwycenia i nazwania. Kobieta, która doświadcza przemocy fizycznej, ma podbite oko, siniaki na ciele czy złamaną kość. Są to namacalne ślady wyrządzonej krzywdy. Natomiast osoba, wobec której używa się bardziej specyficznych, subtelnych metod prowadzących do całkowitego podporządkowania jej partnerowi, zazwyczaj jest zdezorientowana, ponieważ nie rozumie, co się z nią dzieje. W efekcie skłonna jest obarczać siebie samą odpowiedzialnością za tę sytuację i w sobie upatrywać winy za zachowania partnera. W perspektywie czasu staje się jeszcze bardziej uległa.
Metody, które stosuje jedna istota ludzka do zniewolenia drugiej, cechuje zadziwiająca konsekwencja. W zeznaniach zakładników i więźniów politycznych, pochodzących z wielu odmiennych kulturowo krajów, przewijały się podobne motywy; na ich podstawie Amnesty International opublikowała w latach 70. ubiegłego wieku „tabelę przemocy”, zawierającą szczegółowy opis technik zniewalania. Próby uchwycenia i opisania zjawisk występujących w przemocy psychicznej doprowadziły niektórych badaczy do stwierdzenia, że sposoby podporządkowywania ofiar przemocy w rodzinie są podobne do metod przymusu stosowanych wobec jeńców wojennych, określanych jako „pranie mózgu”. Jako pierwsza zwróciła na to uwagę Diana Russell w książce „Rape in Marriage” („Gwałt w małżeństwie”).
Zjawisko prania mózgu stanowi istotę przemocy psychicznej. Terminem tym określa się szereg zabiegów, które są celowo stosowane przez grupę (np. ośrodki kierownicze państw, organizacje społeczne, wychowawcze, polityczne itp.) lub jednostkę, by zmienić czyjeś przekonania, światopogląd, system wartości (tzw. wymuszona indoktrynacja); by wpłynąć na zmianę uczuć, potrzeb, postaw w taki sposób, aby osoba manipulowana działała zgodnie z oczekiwaniami manipulatora.
Analizując bliskie relacje oparte na przemocy, odnajdujemy wszystkie elementy prania mózgu, wpływające na zmianę światopoglądu, systemu wartości czy osobowości ofiary. Najbardziej typowe techniki stosowane przez sprawców przemocy domowej wobec ofiar to:

• Izolacja – stwarza idealne warunki do rozpoczęcia procesu prania mózgu. Polega na stopniowym pozbawianiu ofiary jakichkolwiek źródeł społecznego wsparcia, odcinaniu od sytuacji, które pomagałyby jej utrzymać kontakt z obiektywną rzeczywistością. Jeśli izolacja jest zachowana, reszta procesu nie nastręcza większych trudności; zależność od swojego dręczyciela jest kwestią czasu. Sprawca stopniowo odcina partnerkę od kontaktów z innymi ludźmi. Na początku może krytykować osoby z otoczenia kobiety, twierdząc np., że wywierają na nią zły wpływ. Stara się zniechęcić ją do utrzymywania z nimi bliższych relacji. Po pewnym czasie zaczyna zachowywać się obraźliwie wobec rodziny, przyjaciół i znajomych ofiary; krytykuje ich, powodując, że albo oni sami unikają kontaktów z ofiarą, albo ona przestaje ich zapraszać, wstydząc się zachowania swojego partnera. Praca zawodowa czy też działalność społeczna ofiary są traktowane przez sprawcę jako przejaw zaniedbywania rodziny. Zdarza się, że nakłania partnerkę do rezygnacji z kariery zawodowej. Ponadto może on śledzić i kontrolować ofiarę, podsłuchiwać jej rozmowy, przeglądać telefon komórkowy i korespondencję, jak również grozić pobiciem, jeśli ofiara będzie nadal utrzymywać obecne kontakty. Jeśli pozwala jej spotykać się z innymi osobami, nie wolno jej mówić o tym, co dzieje się w ich związku. W sytuacjach towarzyskich sprawca wprawia swoją partnerkę w zakłopotanie, ośmiesza ją i upokarza. Kiedy ona czuje się urażona, mówi jej, że jest przewrażliwiona, a on tylko żartował. Jeśli wszyscy śmieją się z tej sytuacji, ona czuje się osamotniona i w konsekwencji rezygnuje z tego typu spotkań. Po jakimś czasie może się zdarzyć, że osoba doznająca przemocy zaczyna unikać kontaktów, przekonana przez sprawcę, że jest podła, odrażająca i bezwartościowa, że ludzie nie chcą się z nią spotykać. W rezultacie jej izolacja narasta, ponieważ ukrywa swoje uczucia, myśli i prawdę o swoim życiu. Nikt z zewnątrz nie wie, co się z nią dzieje.

Pani Monika wspomina, że mąż nie pozwalał jej na umawianie się z koleżankami w kawiarniach. Uważał, że jeśli mają piękny dom, to przyjemniej i wygodniej dla niej będzie spotykać się właśnie w nim. Jednak, gdy zapraszała swoich znajomych, mąż nigdy nie zostawiał ich samych. Uważnie przysłuchiwał się rozmowom, a po wizycie każdemu potrafił przypiąć łatkę, udowadniając, że to nie są znajomi dla niej. Wyraźnie zażyczył sobie, aby najbliższa przyjaciółka nie odwiedzała jej, ponieważ nie cierpi jej stylu bycia, a ton jej głosu przyprawia go o ból głowy.

• Monopolizacja uwagi polega na tym, aby zachowanie, poglądy, nastroje sprawcy stały się punktem odniesienia przy podejmowaniu działań przez ofiarę. Sprawca często zmienia wymagania czy decyzje tylko po to, by ofiara ciągle była skoncentrowana wyłącznie na nim i jego potrzebach. Wiąże się to również z zawłaszczaniem czasu partnerki, oczekiwaniem, że każdą wolną chwilę poświęci jemu i jego sprawom. Początkowo może to wydawać się bardzo romantyczne, jednak szybko przybiera niebezpieczną formę – to on zaczyna decydować, z kim, kiedy i ile czasu może ona rozmawiać, czym się zajmować. Autonomiczne zachowania ofiary są karane wybuchami niekontrolowanej złości, odrzuceniem, przemocą fizyczną. W rezultacie ofiara próbuje czytać w myślach sprawcy, przewidywać jego nieobliczalne zachowanie i podejmować działania, które być może zapobiegną intensyfikacji jego gniewu. Efekt końcowy jest taki, że jedyną naprawdę bliską osobą dla ofiary staje się jej partner, a to utrudnia wyjście z krzywdzącego związku.

Pani Iza opowiada, że jej partner jest o nią chorobliwie zazdrosny. Nie pozwala jej na kontakty z innymi mężczyznami. O każde zawodowe spotkanie z płcią przeciwną robi jej awanturę. Twierdzi, że ubiera się wyzywająco, że niektóre z jej stylizacji są niestosowne. Oczekuje więc, że przed każdym wyjściem zaprezentuje się mu, aby uzyskać akceptację. Nigdy wcześniej nikt nie zwrócił jej na to uwagi – słyszała raczej komplementy dotyczące jej eleganckiego wyglądu. Partner pani Izy złości się, gdy nie może się do niej dodzwonić, a robi to 8-10 razy w ciągu dnia. Pani Iza z obawy przed kolejnym tłumaczeniem się, stara się nie blokować telefonu i prowadzić jak najkrótsze rozmowy, nawet z tak bliskimi osobami jak mama. Pani Iza wie, że partner stale ją kontroluje, ale czuje się bezsilna, bo żadne tłumaczenia i prośby nie pomagają.

• Stosowanie gróźb ma na celu wywoływanie w partnerce strachu i uległości. Aby utrzymać kogoś w stanie ciągłego przerażenia, nie trzeba ciągle stosować siły. Osoba używająca przemocy o wiele częściej grozi śmiercią lub poważnym okaleczeniem, niż stosuje przemoc fizyczną. Typowe jest kreowanie atmosfery zagrożenia – ostrzenie noży, bawienie się bronią. Sprawca grozi również tym, że skompromituje ofiarę, ujawni znajomym szczegóły z ich intymnego pożycia. Zwykle zaczyna się w miarę delikatnie, od zdań: „Nie myśl nawet o…”, „Jeśli kiedykolwiek zrobisz…, to ja…”. Po jakimś czasie wypowiedzi te eskalują do poważnych gróźb przeciwko zdrowiu czy życiu kobiety, jej bliskich, przyjaciół, zwierząt. Elementem zastraszania są też niespodziewane, nieuzasadnione wybuchy złości. Na pewnym etapie osoba stosująca groźby nawet nie musi ich już wypowiadać – ofiara ze spojrzenia sprawcy jest w stanie wyczytać, co jej grozi. Ponieważ część z nich staje się faktem, ofiara nie jest w stanie przewidzieć, co rzeczywiście może się wydarzyć. Zmusza ją to do posłuszeństwa wobec żądań osoby stosującej przemoc. Groźby tkwią u podłoża szantażu emocjonalnego, który jest potężną formą manipulacji, polegającą na tym, iż sprawca zapowiada ofierze, że ukarze ją, jeśli nie zrobi tego, czego on sobie życzy. Szantaż emocjonalny mocno uderza w ofiarę, ponieważ posługujący się nim sprawca wie, jak bardzo cenny dla ofiary jest związek z nim. Zna jej słabości i najgłębsze sekrety. I jeśli obawia się, że nie postawi na swoim, wykorzystuje swoją wiedzę o niej, by sformułować groźby, które przynoszą pożądane rezultaty, czyli uległość ofiary. W efekcie szantażu osoba doświadczająca przemocy koncentruje się na potrzebach drugiej strony i podporządkowuje im własne potrzeby. Ulega tym samym chwilowej iluzji bezpieczeństwa, jakie uzyskała, poddając się. Szantażysta nie pozwala jej dostrzec, jak nią manipuluje, gdyż jego zachowania pokrywa gęsta „mgła”. Powstaje ona z odwoływania się do lęku, poczucia obowiązku i poczucia winy.

Pani Ewa jest chirurgiem. W związku z tym pewną część wolnego czasu przeznacza na dokształcanie się: udział w sympozjach naukowych i czytanie specjalistycznej literatury. Jednak mąż, mimo że wiedział, z kim się wiąże, ciągle stara się wymusić na niej większą ilość czasu spędzanego z rodziną. Grozi, że rozstanie się z nią, zabierając jej dzieci i ograniczając jej prawa rodzicielskie. Albo znajdzie inną kobietę, dla której większą wartością będzie rodzina. Już dwa razy ją zdradził, ale po jakimś czasie zawsze wracał do domu. Pani Ewa czuje, że to niesprawiedliwe, ponieważ dba o rodzinę. Dzieci są nastolatkami, mają już swoje zainteresowania i swoich znajomych. Mąż wpędza ją w poczucie winy, mówiąc, że w końcu rodzina się rozpadnie i to jej udział będzie w tym największy.

• Demonstrowanie wszechmocy. Celem tych zabiegów jest utwierdzenie ofiary w przekonaniu, że sprawca jest wszechmocny. Wmawia ofierze, że ma olbrzymie wpływy, znajomości, że – w przeciwieństwie do ofiary – jest osobą mądrą i wzbudzającą zaufanie u innych. Przekonuje o daremności stawiania oporu, o tym, że nikt jej nie uwierzy, że to on w sądzie wygra każdą sprawę, a jej wszelkie działania z góry skazane są na niepowodzenie. Wnosząc więc sprawę do sądu, tylko się ośmieszy. A jeśli nawet jej się to uda – sam wymierzy jej sprawiedliwość, zniszczy ją, dopadnie – gdziekolwiek będzie.

Pani Bożena po wielu latach rozterek zdobyła się na wniesienie do sądu pozwu o rozwód z orzeczeniem o winie – mąż jest stosującym przemoc alkoholikiem, który od dawna niszczył ją i dzieci. Jednak teraz mobilizuje on wszystkie siły, aby przekonać ją, że to najgorsza decyzja w jej życiu: wynajmuje drogich i bezwzględnych prawników, znajduje osoby, które w sądzie poświadczą nieprawdę. Zablokował jej dostęp do wspólnego konta, zlikwidował i ukrył gdzieś pieniądze ze wspólnych lokat oszczędnościowych. Obiecuje, że pozbawi ją wszelkich dóbr materialnych i zniszczy jej reputację. Chce zmusić do wycofania sprawy i utrzymania status quo.

• Poniżanie i degradacja. Osoba stosująca przemoc dąży do tego, aby ofiara czuła się niekomfortowo. Demonstruje swoją wyższość nad kobietą w zawoalowany sposób. Początkowo udaje, że nie dostrzega spraw kobiety, aby wywołać u niej przekonanie, że są nieistotne; nie podejmuje zobowiązań dotyczących domu, „zapomina” o obietnicach składanych partnerce i unika brania odpowiedzialności za swoje postępowanie. A w dalszej perspektywie dyskredytuje jej poglądy i opinie, lekceważy jej dokonania, stosuje ciągłą krytykę, ubliża, bombarduje ją fałszywymi informacjami na jej temat. Jeśli ona próbuje się bronić przed jego krytycyzmem, on oskarża ją o chęć wywołania kłótni bądź przenosi na nią winę, mówiąc, że jest przewrażliwiona, bo to przecież z troski o nią starał się być pomocny.

Pani Kasia zajmuje się wychowywaniem dwójki małych dzieci i prowadzeniem domu. Taka była wspólna decyzja jej i męża. Uznali, że będzie to zdecydowanie lepsze dla rozwoju dzieci. Kiedy po dniu pełnym aktywności: wizycie u lekarza, zabawach i spacerze z dziećmi, sprzątaniu mieszkania, przygotowaniu obiadu, mówi, że jest zmęczona, mąż pomniejsza jej wysiłki: „Jak można być zmęczonym po dniu spędzonym w domu?”. Wyzywa ją od nierobów, wytyka jej, że nie rozwija się zawodowo, stoi w miejscu, że nic nie osiągnęła. Że zaniedbała własny wygląd. A pani Kasia nie może liczyć na to, że mąż choć na godzinę zostanie sam z dziećmi, aby ona mogła zająć się sobą.

• Wymuszanie drobnych przysług ma na celu wykształcenie nawyku posłuszeństwa i podporządkowywania się ofiary. To ona zajmuje się wszystkimi przyziemnymi sprawami, dba o organizację życia domowego, czasami również jej rolą jest zajmowanie się sprawami zawodowymi swojego partnera, a także dbanie o jego spokój. W domu pani Doroty często dochodzi do starć, m.in. przy oglądaniu TV. Zawsze to ona musi się podporządkować i umożliwić zmęczonemu po pracy mężowi obejrzenie ulubionego programu. Przy okazji mąż wysnuwa szereg próśb: przygotuj mi herbatę, podaj pilota, zasłoń żaluzje, zgaś światło itp. Oczywiście pani Dorota ma świadomość, że może powiedzieć „nie”, ale zdaje sobie sprawę z tego, że taka odmowa wiąże się z awanturą i poniżaniem jej. Szczególnie, gdy dzieci już śpią, więc dla ich spokoju spełnia zachcianki partnera.

• Sporadyczne okazywanie pobłażliwości. Naprzemienność kary i nagrody utrudnia ofierze jasną ocenę sytuacji oraz zmniejsza wolę oporu. Okazywanie czułości, kupowanie prezentów, przeprosiny za niewłaściwe zachowanie są dla ofiary zapowiedzią lepszej przyszłości. Powodują, że ofiara nie traci nadziei, ciągle wierzy w poprawę swojego losu i w to, że partner zrozumiał swoje zachowanie i się zmieni. Obdarzanie sporadycznymi łaskami jest wyrafinowaną metodą, niezwykle przywiązującą ofiarę do sprawcy. Rozkład sił w związku wydaje się na chwilę odwracać, ponieważ prześladowca robi wszystko, aby odzyskać swoją ofiarę. Jego chęć sprawowania kontroli nie słabnie, choć zmienia się sposób jej przejawiania. Upiera się, że jego despotyczne zachowanie jest oznaką rozpaczliwej miłości, a czasami stwierdza, że los ich związku leży w rękach partnerki. Faza „pojednania” jest decydującym momentem w procesie przełamywania oporu psychicznego kobiety.

Pani Marta wspomina moment, kiedy na balu sylwestrowym zatańczyła z obcym mężczyzną. Jej mąż w ataku furii wyrwał ją z objęć tego mężczyzny i „wywlókł z sali, ciągnąć jak szmatę za włosy”. To było bardzo upokarzające. Po kilku dniach wręczył jej bukiet kwiatów i piękną bransoletę, zaprosił na kolację do drogiej restauracji – na znak pojednania. Obiecał, że taka sytuacja nigdy się nie powtórzy, dodał również, że to wszystko z miłości – tak bardzo ją kocha, że sprawia mu ból oglądanie jej u boku innego. A on nie wyobraża sobie życia bez niej. Do końca wieczoru był bardzo miły i czuły.

W związku opartym na kontroli i podporządkowywaniu za pomocą przymusu, prześladowca staje się najpotężniejszą osobą w życiu ofiary, jej jedynym punktem odniesienia. Psychika osoby zniewalanej kształtowana jest poprzez przekonania i działania jej oprawcy. Po całych latach upokorzeń ofiara może stać się niepewna siebie, lękliwa i labilna uczuciowo, łatwo przechodząc od jednej skrajnej emocji do drugiej. Traci własną tożsamość i postrzega siebie przez pryzmat krzywdziciela. Nie potrafi wyobrazić sobie innej, lepszej przyszłości i czuje się bezradna, niezdolna do podejmowania samodzielnych decyzji. Boi się, że on ją zostawi. Ma trudności z określeniem granic i czuje się odpowiedzialna za to, żeby związek dobrze funkcjonował, nawet jeśli musi się w tym celu upokarzać. Jest przekonana, że miłość to traumatyzująca i pełna burzliwych emocji więź. Doświadczenie przemocy pozbawia kobietę innych bliskich relacji, przyjaciół, którzy byliby w stanie pomóc jej odejść z krzywdzącego związku. Wierzy, że potrzebuje tej miłości, aby żyć; trwa w złudzeniach, aby zapomnieć o swoim cierpieniu. Niejednokrotnie to właśnie te złudzenia utrzymują ją przy życiu.

Bibliografia

Barea C., Poradnik dla ofiar przemocy w rodzinie, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2010.
Herman J.L., Przemoc. Uraz psychiczny i powrót do równowagi, GWP, Gdańsk 2003.
Forward S., Frazier D., Szantaż emocjonalny, GWP, Gdańsk 1999.

Artykuł ukazł się w miesięczników Świat probemów w maju 2015 roku.

o autorze

Agnieszka Sità
Agnieszka Sità

Nazywam się Agnieszka Maria Sità.
Jestem Absolwentką Prawa i Kryminologii Uniwersytetu Łódzkiego, oraz posiadam dyplom Uniwersytetu Paryż V studiów interdyscyplinarnych z Psychotraumatologii klinicznej oraz Wiktymologii oraz Centrum Psychotraumatologii Montoyer w Brukseli, nad którymi honorowy patronat objął UNICEF. Odbyłam roczną praktykę w Prokuraturze Okręgowej w Żninie jak i w kancelarii prawnej Marcinkowski i Wspólnicy w Łodzi. W Belgii mieszkam od ponad 10 lat, gdzie przez dłuższy czas pracowałam w instytucjach europejskich oraz dla polskich władz regionalnych.
Przez kilka lat pracowałam w bardzo zbiurokratyzowanym środowisku, gdzie tworzenie ogromnej ilości dokumentów, raportów, ankiet etc. uzmysłowiło mi, że nie czuję się komfortowo w tej „papierowo-biurowej” rzeczywistości. Zawsze lubiłam pracować z ludźmi i pisanie pism wydawało mi się jedynie środkiem a nie celem samym w sobie. Dlatego też, pomimo wielu obaw czy dam radę, zdecydowałam się w wieku 30-paru lat zrobić użytek wynikający z połączenia mojej pasji do psychologii klinicznej oraz prawa i stworzyć w Brukseli Interdyscyplinarne Centrum ‘PORADA’.
WW 2018 roku otrzymałam uprawnienia Mediatora Długów w postępowaniu polubownym. Swój staż odbyłam w Centre d’Appui de la Ville de Bruxelles, gdzie miałam okazję poznać praktyczną stronę udzielania pomocy osobom znajdującym się sytuacji zadłużenia począwszy od kontroli poprawności i zasadności wezwań do zapłaty, poprzez weryfikację terminów przedawnienia aż po ostateczną negocjację z wierzycielem bądź komornikiem celem ustalenia jak najdogodniejszego planu spłat.
W 2019 roku zaproponowałam inicjatywę związaną z założeniem Stowarzyszenia Trampolina, którego celem w dalszym ciągu jest świadczenie usług prawno-psychologicznych dla Polonii mieszkającej w Belgii z tą różnicą, że jako Stowarzyszenie będące osobą prawną możemy przystępować do projektów, które pomogą nam w finansowaniu konsultacji dla osób znajdujących się w wyjątkowo trudnym położeniu.

W roku 2020 Trampolina Asbl została partnerem projektu „Elles pour Elles. Kobiety dla kobiet. Przełam ciszę” dzięki, któremu będzie istniała możliwość skorzystania z bezpłatnych konsultacji dla osób doznających przemocy.

W lutym 2020 roku zostałam wpisana na listę tłumaczy sądowych oraz przysięgłych języka francuskiego przy belgijskim Ministerstwie Sprawiedliwości.