Felieton: Gdy przemoc nie odbiera praw rodzicielskich. Paradoks belgijskiego prawa rodzinnego

F

 

Jedną z podstawowych zasad prawa rodzinnego w całej Europie jest nadrzędny interes dziecka. Powtarzają ją kodeksy cywilne, orzecznictwo sądów i dokumenty międzynarodowe. W teorii wszystko wydaje się jasne: dobro dziecka powinno być najważniejsze. W praktyce jednak sposób rozumienia tej zasady różni się znacząco w zależności od kraju. Wystarczy porównać podejście Belgii z rozwiązaniami stosowanymi we Francji czy – coraz częściej – także w Polsce. W podobnych sytuacjach sądy potrafią dojść do zupełnie różnych wniosków.

We Francji w ostatnich latach nastąpiła wyraźna zmiana w postrzeganiu przemocy domowej w kontekście prawa rodzinnego. Coraz częściej przyjmuje się, że przemoc wobec partnera nie jest wyłącznie konfliktem między dorosłymi, lecz ma bezpośredni wpływ na dziecko. Dziecko żyjące w domu, w którym dochodzi do przemocy, doświadcza stałego napięcia, lęku i niepewności. W konsekwencji francuskie sądy coraz częściej uznają, że taka sytuacja podważa zdolność sprawcy przemocy do wykonywania władzy rodzicielskiej.

Francuski kodeks cywilny przewiduje możliwość pozbawienia rodzica władzy rodzicielskiej, gdy jego zachowanie stanowi poważne zagrożenie dla dziecka. W praktyce orzeczniczej coraz częściej interpretuje się to w ten sposób, że przemoc wobec drugiego rodzica może stanowić właśnie takie zagrożenie.

Dobrym przykładem jest orzeczenie Cour de cassation z 1 października 2025 roku. Sprawa dotyczyła ojca skazanego za przemoc wobec partnerki. Sąd potwierdził decyzję o całkowitym pozbawieniu go władzy rodzicielskiej oraz prawa do kontaktów z dzieckiem. W uzasadnieniu podkreślono, że przemoc wobec jednego z rodziców destabilizuje środowisko, w którym rozwija się dziecko. Sędzia wskazał wprost, że „dziecko nie może być zmuszane do utrzymywania relacji z rodzicem, który poprzez przemoc niszczy podstawowe poczucie bezpieczeństwa w rodzinie”.

W innym orzeczeniu francuskiego sądu apelacyjnego stwierdzono, że „dziecko będące świadkiem przemocy domowej nie jest neutralnym obserwatorem, lecz ofiarą przemocy psychicznej”. W konsekwencji sąd przyznał matce wyłączną władzę rodzicielską, a kontakty ojca ograniczył do wizyt w specjalistycznym ośrodku i pod nadzorem.

Podobne argumenty pojawiają się także w coraz większej liczbie orzeczeń polskich sądów rodzinnych. W jednym z wyroków sąd okręgowy stwierdził, że „stosowanie przemocy wobec drugiego rodzica świadczy o poważnych deficytach wychowawczych i podważa zdolność do sprawowania władzy rodzicielskiej w sposób zgodny z dobrem dziecka”. W takich sytuacjach sądy coraz częściej decydują się na ograniczenie lub zawieszenie władzy rodzicielskiej.

Na tle tych rozwiązań belgijska praktyka sądowa wygląda jednak inaczej. W Belgii bardzo silnie zakorzeniona jest zasada wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej. Nawet po rozstaniu rodziców punktem wyjścia pozostaje założenie, że oboje powinni nadal uczestniczyć w podejmowaniu decyzji dotyczących dziecka.

Idea ta sama w sobie jest zrozumiała. Relacja z obojgiem rodziców jest dla dziecka ważna i w wielu przypadkach wspólne wykonywanie władzy rodzicielskiej rzeczywiście sprzyja stabilności jego życia. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy jeden z rodziców stosuje przemoc.

W praktyce belgijskich sądów rodzinnych całkowite odebranie władzy rodzicielskiej jest stosowane rzadko. Nawet w sprawach, w których potwierdzono przemoc między partnerami, sądy często starają się utrzymać wspólną władzę rodzicielską. Najczęściej ograniczają się do wprowadzenia nadzorowanych kontaktów lub zmniejszenia częstotliwości spotkań z dzieckiem.

W jednym z orzeczeń sądu apelacyjnego w Mons podkreślono, że zerwanie relacji między dzieckiem a rodzicem powinno być środkiem absolutnie wyjątkowym. W uzasadnieniu wskazano, że „dziecko ma prawo do utrzymywania relacji z obojgiem rodziców, nawet w sytuacji głębokiego konfliktu między nimi”.

I właśnie w tym miejscu pojawia się paradoks. W podobnym stanie faktycznym francuski sąd może uznać, że przemoc wobec partnera jest wystarczającym powodem do odebrania władzy rodzicielskiej. W Belgii ten sam rodzic może nadal współdecydować o najważniejszych sprawach dziecka – jego edukacji, leczeniu czy miejscu zamieszkania.

Z punktu widzenia psychologii dziecka różnica ta ma ogromne znaczenie. Dziecko wychowujące się w środowisku przemocy doświadcza chronicznego stresu i niepewności. Wielu specjalistów podkreśla dziś, że bycie świadkiem przemocy między rodzicami jest formą przemocy psychicznej wobec dziecka.

Dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, czy utrzymywanie relacji z rodzicem stosującym przemoc rzeczywiście zawsze służy interesowi dziecka. A może w niektórych sytuacjach większą ochroną byłoby szybsze i bardziej zdecydowane ograniczenie praw rodzicielskich sprawcy przemocy.

Belgijskie prawo rodzinne bardzo mocno chroni ideę współrodzicielstwa. Francuskie i w coraz większym stopniu także polskie orzecznictwo zaczyna natomiast coraz wyraźniej chronić przede wszystkim bezpieczeństwo dziecka.

Paradoks polega na tym, że wszystkie te systemy powołują się na tę samą zasadę – nadrzędny interes dziecka. Jednak w praktyce to właśnie sposób interpretacji tej zasady decyduje o tym, czy dziecko będzie przede wszystkim chronione, czy też będzie musiało nadal funkcjonować w cieniu przemocy, której formalnie nie jest adresatem, ale której konsekwencje ponosi każdego dnia.

o autorze

Agnieszka Sità

Agnieszka Maria Sità

Jestem prawnikiem, absolwentką Wydziału Prawa i Kryminologii Uniwersytetu Łódzkiego, tłumaczem przysięgłym języka francuskiego i włoskiego oraz akredytowanym mediatorem rodzinnym i spadkowym przy Sądzie Pierwszej Instancji w Brukseli. Ukończyłam interdyscyplinarne studia z psychotraumatologii klinicznej i wiktymologii na Uniwersytecie Paris V oraz w Centre de Psychotraumatologie Montoyer w Brukseli. Odbyłam również podyplomowe studia z zakresu praw cudzoziemców na ULB i w ADDE – co okazało się niezwykle pomocne w mojej pracy z osobami przybywającymi z Ukrainy do Belgii.

Od 2018 roku posiadam uprawnienia mediatora długów w postępowaniu polubownym, które uzyskałam po odbyciu stażu w Centre d'Appui de la Ville de Bruxelles. Tam miałam okazję pracować z osobami zadłużonymi – od analizy dokumentów, przez ocenę zasadności roszczeń, aż po negocjacje z wierzycielami i komornikami w celu ustalenia realistycznego planu spłat. Zdobyłam również doświadczenie w Prokuraturze Okręgowej w Żninie oraz w kancelarii prawnej Marcinkowski i Wspólnicy w Łodzi.

Od ponad 18 lat mieszkam w Belgii, gdzie przez dłuższy czas pracowałam w strukturach europejskich oraz dla polskich władz regionalnych. Praca w zbiurokratyzowanym środowisku, w którym dominowały raporty i procedury, uświadomiła mi, że moje miejsce jest w bezpośrednim kontakcie z ludźmi. Połączyłam pasję do psychologii i prawa, zakładając w Brukseli Interdyscyplinarne Centrum „Porada".

W 2019 roku zainicjowałam powstanie Stowarzyszenia Trampolina ASBL, którego celem było świadczenie pomocy prawno-psychologicznej dla Polonii w Belgii. Od 2020 roku Trampolina została partnerem projektu „Elles pour Elles. Kobiety dla kobiet. Przełam ciszę", oferującego bezpłatne wsparcie dla osób doświadczających przemocy. Projekt ten, finansowany z dotacji Regionu Stołecznego Brukseli oraz Regionu Walonii, zyskał ogromne uznanie i odpowiedział na pilne potrzeby wielu kobiet.

Po ponad pięciu latach zaangażowania w „Elles pour Elles" podjęłam jednak decyzję o całkowitym skoncentrowaniu się na mediacjach rozwodowych i rodzinnych. Wierzę, że sprawiedliwość negocjowana – oparta na szacunku, dialogu i wspólnym poszukiwaniu rozwiązań – ma zdecydowaną przewagę nad wieloletnimi i kosztownymi postępowaniami sądowymi. Dlatego też obecnie prowadzę własną praktykę mediacyjną Equi-Libre w ramach Trampolina ASBL, oferując parom w kryzysie konstruktywne i ludzkie podejście do rozstania, opieki nad dziećmi i podziału majątku.

Od 2018 roku współpracuję także z kancelarią notarialną w Brukseli.

W 2020 roku zostałam wpisana na listę tłumaczy przysięgłych języka francuskiego przy belgijskim Ministerstwie Sprawiedliwości.