Dzieciństwo „Premium” czy to zawsze dzieciństwo szczęśliwe?

D

Słodkie Dzieci Siedzą Sianie Młodsza Siostra Bracia Bawią Się Letni Słoneczny Dzień Polu Pszenicy Dzieciństwo Farmie Dobry Czas Wiosce Koncepcja Zbiorów

Jeszcze kilkanaście lat temu wielu rodziców marzyło przede wszystkim o tym, aby ich dzieciom „niczego nie brakowało”. Dziś coraz częściej obserwujemy nowy model wychowania – dzieciństwo w wersji „Premium”. Prywatne szkoły, zajęcia dodatkowe każdego dnia tygodnia, drogie wakacje edukacyjne, perfekcyjnie urządzone pokoje, kursy językowe od trzeciego roku życia, treningi rozwoju emocjonalnego, a nawet „coachowie” dla dzieci. Wszystko po to, by zapewnić dziecku najlepszy start w życie. Tylko czy najlepsze dzieciństwo naprawdę oznacza najbardziej dopracowane i najdroższe?

Projekt: dziecko

Współczesne rodzicielstwo coraz częściej przypomina realizację ambitnego projektu. Wielu rodziców, kierując się ogromną miłością i troską o przyszłość swoich dzieci, próbuje stworzyć im warunki idealne. Dziecko ma być szczęśliwe, pewne siebie, rozwinięte intelektualnie, odporne psychicznie, kreatywne i przygotowane do życia w świecie pełnym rywalizacji. Już od najmłodszych lat jego codzienność zostaje więc dokładnie zaplanowana. Poniedziałek – język obcy, wtorek – basen, środa – pianino, czwartek – trening sportowy, piątek – warsztaty rozwoju emocjonalnego. Nawet odpoczynek zaczyna być „produktywny”.

Rodzice chcą dać swoim dzieciom wszystko to, czego sami często nie mieli. Lepsze możliwości, większy komfort, szersze perspektywy. Problem polega jednak na tym, że w tej pogoni za „najlepszym dzieciństwem” łatwo zgubić samo dziecko – jego tempo, emocje, potrzeby i zwykłą dziecięcą spontaniczność.

Coraz częściej obserwujemy dzieci zmęczone nadmiarem bodźców i oczekiwań. Dzieci, które od najmłodszych lat żyją pod presją ciągłego rozwoju i osiągania kolejnych etapów. Paradoksalnie, mimo ogromnej ilości zajęć i atrakcji, wiele z nich doświadcza samotności emocjonalnej. Bo obecność rodzica nie zawsze oznacza prawdziwy kontakt. Można spędzać całe dnie na organizowaniu dziecku życia, a jednocześnie nie mieć czasu, by naprawdę je usłyszeć.

Dziecko nie potrzebuje wyłącznie najlepszej szkoły, najdroższych wakacji czy perfekcyjnie zaplanowanego grafiku. Najbardziej potrzebuje relacji – spokojnej, bezpiecznej obecności dorosłego, który jest obok nie tylko wtedy, gdy trzeba coś zorganizować, ale także wtedy, gdy dziecko chce po prostu pobyć razem, porozmawiać, pomilczeć albo się przytulić.

Nadmiar też może męczyć

Przez lata sądzono, że im więcej dziecko otrzyma, tym będzie szczęśliwsze i lepiej przygotowane do życia. Dziś psychologowie coraz częściej zwracają uwagę, że nadmiar również może być obciążeniem. Dzieci wychowywane w świecie, w którym niemal każde pragnienie zostaje szybko spełnione, mają czasem trudność z radzeniem sobie z frustracją, nudą czy porażką. Nie uczą się cierpliwości ani tego, że nie wszystko przychodzi natychmiast.

Tymczasem to właśnie drobne trudności budują odporność psychiczną. Nuda rozwija kreatywność. Rozczarowanie uczy radzenia sobie z emocjami. Konflikty uczą komunikacji i kompromisu. Jeśli jednak dziecko od najmłodszych lat funkcjonuje w rzeczywistości nieustannego komfortu i ochrony przed wszelkim dyskomfortem, może później znacznie trudniej odnaleźć się w prawdziwym świecie, który nie zawsze jest idealny i przewidywalny.

Dzieciństwo „Premium” bywa także pułapką dla samych rodziców. Współczesna kultura wywołuje ogromną presję, by stale robić więcej i lepiej. Rodzice porównują się między sobą, obserwują media społecznościowe pełne perfekcyjnych rodzinnych obrazków i zaczynają wierzyć, że dobry rodzic musi nieustannie inwestować – czas, pieniądze, energię. Pojawia się lęk, że jeśli dziecko nie będzie chodziło na odpowiednią liczbę zajęć albo nie otrzyma najlepszych możliwości, coś ważnego zostanie zaniedbane.

W efekcie wielu rodziców żyje w chronicznym zmęczeniu i poczuciu niewystarczalności. Dzieci natomiast często zaczynają odczuwać, że muszą zasługiwać na ogrom wysiłku, jaki wkłada się w ich rozwój. Uczą się, że są wartościowe wtedy, gdy osiągają wyniki, rozwijają talenty i spełniają oczekiwania. A przecież dziecko powinno mieć prawo być czasem zwyczajnie niedoskonałe, zmęczone, smutne albo po prostu „nieproduktywne”.

Nostalgia za dzieciństwem, które miało smak wolności

Nie bez powodu w ostatnich latach ogromną popularnością cieszą się strony i profile w mediach społecznościowych pokazujące zdjęcia z dzieciństwa lat 80. i 90. Widzimy tam stare trzepaki między blokami, dzieci bawiące się na górkach usypanych z wyschniętej trawy po żniwach, skaczące w gumę, grające w klasy albo wracające wieczorem do domu z podartymi kolanami i brudnymi rękami.

Pod tymi zdjęciami pojawiają się tysiące polubień i komentarzy osób, które właśnie wtedy były dziećmi. Co jednak najbardziej uderzające – niemal nikt nie wspomina, jakie ubrania wtedy nosił ani co posiadał. Nikt nie pisze o markowych butach, drogich wakacjach czy perfekcyjnie zorganizowanym czasie wolnym. Ludzie pamiętają przede wszystkim to, jak się wtedy czuli. Pamiętają poczucie wolności, beztroski, relacji z innymi dziećmi, spontaniczny śmiech i zwykłą radość życia.

To pokazuje coś niezwykle ważnego – poczucie szczęścia w dzieciństwie nie jest wprost skorelowane ze stanem posiadania. Oczywiście podstawowe potrzeby bytowe dziecka muszą być zapewnione. Każde dziecko powinno mieć poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i godnych warunków życia. Warto również wspierać pasje i zainteresowania dzieci, umożliwiać im rozwój czy realizację hobby. Jednak niezwykle istotne jest to, aby potrzeby te wypływały przede wszystkim z samego dziecka, a nie były projekcją ambicji, marzeń czy niespełnionych wizji rodzica.

Dlatego warto czasem zatrzymać się i zadać sobie bardzo ważne pytanie: czy kolejne zajęcia dodatkowe, kolejny egzotyczny wyjazd, kolejny intensywnie zaplanowany weekend są rzeczywiście potrzebą dziecka? Czy może bardziej potrzebą dorosłego, który chce mieć poczucie, że daje swojemu dziecku „wszystko”?

A co z prostotą?

Kiedy dorośli wracają myślami do swojego dzieciństwa, rzadko wspominają konkretne prezenty czy kosztowne atrakcje. Znacznie częściej pamiętają atmosferę domu, zapach obiadu, rozmowy przed snem, wspólne śmiechy, poczucie bezpieczeństwa albo wakacje, które nie były luksusowe, ale były pełne bliskości.

Najpiękniejsze dziecięce wspomnienia zwykle rodzą się z prostych chwil. Z poczucia, że ktoś naprawdę był obecny. Że można było przyjść z problemem i zostać wysłuchanym. Że dom był miejscem spokoju, a nie ciągłego pośpiechu i napięcia.

Współczesny świat coraz bardziej komplikuje rodzicielstwo. Tymczasem dzieci często potrzebują rzeczy bardzo prostych: czasu, uwagi, stabilności i emocjonalnej dostępności rodziców. Nie potrzebują rodzica perfekcyjnego. Potrzebują rodzica prawdziwego – takiego, który czasem się pomyli, czasem będzie zmęczony, ale potrafi być blisko.

Dzieci niezwykle mocno odbierają emocje swoich rodziców. Nawet jeśli nie potrafią ich jeszcze nazwać, wyczuwają napięcie, pośpiech, rozdrażnienie czy nieobecność. Dziecko doskonale widzi, kiedy rodzic siedzi obok niego, ale myślami jest zupełnie gdzie indziej. Widzi, kiedy podczas wspólnej zabawy dorosły co chwilę zerka na ekran telefonu albo odpowiada na wiadomości. Taki czas nie zapisuje się w pamięci dziecka jako czas szczęścia i beztroski.

Dla dziecka najcenniejszym prezentem jest jakościowy czas spędzony z najbliższymi. Nie chodzi o ilość wspólnych godzin, lecz o ich jakość. O poczucie prawdziwej obecności, zainteresowania i bliskości. Co więcej – dzieci bardzo wyraźnie odczuwają również to, czy rodzice sami są szczęśliwi podczas wspólnego czasu. Czy są spokojni, autentyczni, zaangażowani emocjonalnie.

Największy luksus: spokojny dom

W świecie pełnym hałasu, pośpiechu i nieustannej presji największym luksusem może dziś okazać się spokojny dom. Dom, w którym nie ma ciągłych konfliktów, napięcia i poczucia, że wszyscy gdzieś biegną. Dom, w którym jest miejsce na odpoczynek, nudę, śmiech i zwyczajne bycie razem.

To właśnie poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego buduje w dziecku stabilność na całe życie. Dziecko, które dorasta w atmosferze akceptacji i spokoju, nie musi nieustannie udowadniać swojej wartości. Wie, że jest kochane nie za osiągnięcia, oceny czy sukcesy, ale po prostu za to, kim jest.

Być może więc prawdziwe dzieciństwo „Premium” nie polega na tym, by dawać dziecku coraz więcej rzeczy i możliwości. Być może największym luksusem, jaki możemy dziś ofiarować dzieciom, jest nasza uważna obecność, spokojna relacja i dom, do którego zawsze chce się wracać.

Bo dopiero wtedy możemy naprawdę powiedzieć, że realizujemy najlepszy interes dziecka. I bardzo często okazuje się, że przy okazji również my sami – jako rodzice – odzyskujemy coś niezwykle ważnego: bliskość, spokój i prawdziwą radość z bycia razem.

o autorze

Agnieszka Sità

Agnieszka Maria Sità

Jestem prawnikiem, absolwentką Wydziału Prawa i Kryminologii Uniwersytetu Łódzkiego, tłumaczem przysięgłym języka francuskiego i włoskiego oraz akredytowanym mediatorem rodzinnym i spadkowym przy Sądzie Pierwszej Instancji w Brukseli. Ukończyłam interdyscyplinarne studia z psychotraumatologii klinicznej i wiktymologii na Uniwersytecie Paris V oraz w Centre de Psychotraumatologie Montoyer w Brukseli. Odbyłam również podyplomowe studia z zakresu praw cudzoziemców na ULB i w ADDE – co okazało się niezwykle pomocne w mojej pracy z osobami przybywającymi z Ukrainy do Belgii.

Od 2018 roku posiadam uprawnienia mediatora długów w postępowaniu polubownym, które uzyskałam po odbyciu stażu w Centre d'Appui de la Ville de Bruxelles. Tam miałam okazję pracować z osobami zadłużonymi – od analizy dokumentów, przez ocenę zasadności roszczeń, aż po negocjacje z wierzycielami i komornikami w celu ustalenia realistycznego planu spłat. Zdobyłam również doświadczenie w Prokuraturze Okręgowej w Żninie oraz w kancelarii prawnej Marcinkowski i Wspólnicy w Łodzi.

Od ponad 18 lat mieszkam w Belgii, gdzie przez dłuższy czas pracowałam w strukturach europejskich oraz dla polskich władz regionalnych. Praca w zbiurokratyzowanym środowisku, w którym dominowały raporty i procedury, uświadomiła mi, że moje miejsce jest w bezpośrednim kontakcie z ludźmi. Połączyłam pasję do psychologii i prawa, zakładając w Brukseli Interdyscyplinarne Centrum „Porada".

W 2019 roku zainicjowałam powstanie Stowarzyszenia Trampolina ASBL, którego celem było świadczenie pomocy prawno-psychologicznej dla Polonii w Belgii. Od 2020 roku Trampolina została partnerem projektu „Elles pour Elles. Kobiety dla kobiet. Przełam ciszę", oferującego bezpłatne wsparcie dla osób doświadczających przemocy. Projekt ten, finansowany z dotacji Regionu Stołecznego Brukseli oraz Regionu Walonii, zyskał ogromne uznanie i odpowiedział na pilne potrzeby wielu kobiet.

Po ponad pięciu latach zaangażowania w „Elles pour Elles" podjęłam jednak decyzję o całkowitym skoncentrowaniu się na mediacjach rozwodowych i rodzinnych. Wierzę, że sprawiedliwość negocjowana – oparta na szacunku, dialogu i wspólnym poszukiwaniu rozwiązań – ma zdecydowaną przewagę nad wieloletnimi i kosztownymi postępowaniami sądowymi. Dlatego też obecnie prowadzę własną praktykę mediacyjną Equi-Libre w ramach Trampolina ASBL, oferując parom w kryzysie konstruktywne i ludzkie podejście do rozstania, opieki nad dziećmi i podziału majątku.

Od 2018 roku współpracuję także z kancelarią notarialną w Brukseli.

W 2020 roku zostałam wpisana na listę tłumaczy przysięgłych języka francuskiego przy belgijskim Ministerstwie Sprawiedliwości.

Szanowni Państwo,

uprzejmie informuję, że w związku z moim zaangażowaniem w prace akademickie oraz przygotowaniem pracy badawczej w ramach programu specjalizacji, w najbliższych miesiącach ograniczam przyjmowanie nowych spraw mediacyjnych i konsultacyjnych. Jest to dla mnie intensywny okres pracy naukowej, dlatego moja dostępność zawodowa będzie czasowo ograniczona. Dziękuję za Państwa zrozumienie. Informacje o ponownym otwarciu kalendarza konsultacji zostaną opublikowane na stronie internetowej.

Madame, Monsieur,

Je vous informe que, dans le cadre de mon engagement académique et de la préparation de mon mémoire de spécialisation, je serai amenée à limiter temporairement l’acceptation de nouveaux dossiers de médiation et de consultation au cours des prochains mois. Cette période est consacrée à un travail de recherche universitaire intensif, ce qui réduit momentanément ma disponibilité professionnelle. Je vous remercie pour votre compréhension. Les informations concernant la reprise normale des consultations seront publiées sur mon site internet.

Avec mes salutations distinguées,
Agnieszka Maria Sità